Błąd przy szyciu krocza po porodzie

Wygrana kwota: 69 362 zł

w tym:

40 000 zł zadośćuczynienia za krzywdę
20 000 zł za naruszenie praw pacjenta
5 000 zł koszty opieki osób trzecich
1 500 zł koszty karmienia sztucznego
2 862 zł koszty leczenia i psychoterapii
2 532 zł zwrot kosztów procesu
+ odsetki ustawowe

Błąd medyczny i naruszenie praw pacjenta to dwie odrębne podstawy roszczeń. Nawet jeśli leczenie nie spowodowało szkody, pacjentowi może przysługiwać zadośćuczynienie za naruszenie jego praw.

Historia pacjentki

Historia pacjenta: Powódka zgłosiła się do szpitala w 39. tygodniu ciąży – z powodu pęknięcia błon płodowych. Poród odbył się naturalnie tego samego dnia. Urodziła zdrowego syna. Wykonano nacięcie krocza, a po porodzie lekarz zszył ranę.

Dla młodej mamy miał to być jeden z najszczęśliwszych dni w życiu. Zamiast spokojnego powrotu do zdrowia, rozpoczął się jednak trudny okres pełen bólu, niepokoju i kolejnych problemów zdrowotnych.

Co poszło nie tak?

Jeszcze na oddziale położniczym powódka zgłaszała personelowi silny ból w okolicy krocza. Podczas kolejnych obchodów słyszała od lekarzy, że „to normalne po porodzie”. Nikt jej nie zbadał.

W czwartej dobie po porodzie kobietę wypisano do domu. Była jednak tak osłabiona, że nie mogła zajmować się noworodkiem. Ból utrudniał wykonywanie podstawowych czynności, dlatego większość obowiązków związanych z opieką nad dzieckiem przejęli najbliżsi członkowie rodziny.

Ponieważ dolegliwości nie ustępowały, kilka dni później zgłosiła się do lekarza, który prowadził jej ciążę. Ginekolog stwierdził wówczas obrzęk i bolesność krocza. Przepisał antybiotyk i leki przeciwbólowe. To nie pomogło.

Przełom nastąpił dopiero w ósmej dobie po porodzie, gdy kobieta trafiła do innego szpitala. Tam w końcu ktoś ją zbadał, a wynik był jednoznaczny. Okazało się, że podczas szycia krocza cztery szwy zostały założone przez ścianę odbytnicy.

W wyniku pozostawienia szwów przechodzących przez ścianę odbytnicy doszło do rozwoju stanu zapalnego i nacieku zapalnego krocza, co wymagało pilnej hospitalizacji oraz operacji przeprowadzonej w znieczuleniu ogólnym.

Przeprowadzono zabieg w pełnym znieczuleniu i usunięto wadliwe szwy. Dolegliwości bólowe natychmiast zaczęły ustępować. Niestety, skutkiem zabiegu było zahamowanie laktacji.

Powódce nie udało się powrócić do karmienia piersią. Dziecko przez pierwszy rok życia było karmione mlekiem modyfikowanym. Dla młodej matki była to dodatkowa, trudna konsekwencja wydarzeń, które rozpoczęły się bezpośrednio po porodzie.

Trwałe skutki błędu medycznego

Bezpośrednie konsekwencje nieprawidłowego postępowania medycznego trwały kilka tygodni. Skutki dla zdrowia fizycznego, psychicznego i rodzinnego kobiety okazały się jednak znacznie dłuższe.

Skutki fizyczne

Przez 18 dni po zabiegu kobieta nie była w stanie samodzielnie się poruszać. Dolegliwości nie zakończyły się jednak wraz z wypisem ze szpitala. Ból podczas siedzenia oraz wykonywania podstawowych czynności fizjologicznych utrzymywał się jeszcze przez wiele lat. W chwili wydawania wyroku od zdarzenia minęło 6 lat, a kobieta nadal odczuwała jego skutki. Pozostała również blizna wewnętrzna na ścianie odbytnicy.

Skutki psychiczne po traumatycznym porodzie

Dla kobiety szczególnie dotkliwe okazały się następstwa psychiczne związane z przebiegiem połogu i koniecznością rozłąki z nowo narodzonym dzieckiem.

Po powrocie do zdrowia pojawiły się: lęk przed zbliżeniami z mężem, niechęć do kontaktów seksualnych i głęboki lęk przed kolejną ciążą oraz porodem. Powódka podjęła psychoterapię w 2016 r., czyli 5 lat po zdarzeniu. Biegła psycholog potwierdziła, że terapię należy kontynuować.

Wpływ błędu medycznego na życie rodzinne

Konsekwencje psychiczne wpłynęły także na plany rodziny. Kobieta przez wiele lat obawiała się kolejnej ciąży, mimo że małżonkowie planowali mieć więcej dzieci. Ponadto powrót do aktywności zawodowej był dla niej możliwy dopiero po 4 latach od porodu.

Sprawa w sądzie – szpital nie uznał swojej odpowiedzialności

Szpital oraz jego ubezpieczyciel odmówili wypłaty jakiegokolwiek odszkodowania i zadośćuczynienia. Twierdzili, że leczenie przebiegało prawidłowo, a występujące powikłania stanowiły typowe ryzyko związane z szyciem krocza po porodzie.

W związku z odmową sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim. Dla wyjaśnienia okoliczności sąd powołał biegłych z zakresu ginekologii i położnictwa, chirurgii proktologicznej oraz psychologii.

Co wykazali biegli?

Biegły ginekolog wyjaśnił, że samo uchwycenie odbytnicy przy szyciu krocza – choć zdarza się rzadko – nie jest błędem medycznym. Błędem jest natomiast niewykonanie rutynowego badania per rectum po szyciu, które pozwoliłoby od razu wykryć problem i usunąć wadliwe szwy jeszcze na sali porodowej.

Biegły stwierdził dodatkowo, że z dokumentacji medycznej nie wynika nawet, kto faktycznie szył krocze – czy lekarz specjalista, lekarz w trakcie specjalizacji, czy może położna. Gdyby szył lekarz nieposiadający specjalizacji, nadzorujący specjalista miał obowiązek przeprowadzić kontrolę.

Biegły ginekolog potwierdził również drugi błąd: ignorowanie skarg pacjentki na silny ból podczas pobytu na oddziale. Każda ze zgłaszanych dolegliwości powinna była skłonić personel do badania – tymczasem zbywano ją zdaniem, że „tak ma być po porodzie”.

Biegły chirurg proktolog ocenił, że założone przez odbytnicę szwy doprowadziły do stanu zapalnego i nacieku zapalnego krocza. Dolegliwości bólowe powódki były olbrzymie i dotyczyły praktycznie wszystkich czynności życiowych. Po usunięciu szwów przebieg gojenia był już prawidłowy.

Biegła psycholog stwierdziła u powódki 3% uszczerbek na zdrowiu psychicznym w związku z urazem poporodowym. Potwierdziła utrzymujący się dyskomfort podczas kontaktów seksualnych, niechęć do zbliżeń i lęk przed kolejną ciążą. Wskazała na potrzebę kontynuowania psychoterapii.

Odpowiedzialność szpitala za błąd medyczny po porodzie

Sąd uznał odpowiedzialność szpitala oraz jego ubezpieczyciela i zasądził na rzecz pacjentki łącznie 69 362 zł.

W uzasadnieniu wskazał dwa odrębne źródła odpowiedzialności.

Pierwszym był błąd medyczny polegający na zaniechaniu rutynowego badania per rectum po szyciu krocza oraz ignorowanie skarg pacjentki. Oba zachowania były sprzeczne ze standardami medycznymi.

Drugim było naruszenie praw pacjenta. Sąd przyznał dodatkowe zadośćuczynienie za pozbawienie pacjentki prawa do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością.

Sąd zwrócił także uwagę, że za błędy popełnione przez personel odpowiada cały szpital. Nie miało znaczenia, że dokumentacja medyczna nie pozwalała ustalić osoby, która wykonała wadliwe szycie (tzw. wina anonimowa). Wystarczyło wykazanie, że zaniedbania dopuścił się ktoś z personelu medycznego placówki.

Dlaczego ten wyrok jest ważny?

1. Drobne zaniedbanie może mieć poważne konsekwencje

W tej sprawie kluczowe znaczenie miało pominięcie rutynowego badania po szyciu krocza. To czynność trwająca zaledwie kilka sekund, która pozwala sprawdzić, czy podczas zabiegu nie doszło do uszkodzenia tkanek.

2. Lekarz powinien reagować na zgłaszane dolegliwości

Pacjentka wielokrotnie informowała personel medyczny o utrzymującym się bólu. Każdorazowe zbagatelizowanie jej skarg sąd uznał za czyny bezprawne. Zgłaszane przez pacjenta objawy wymagają weryfikacji, szczególnie gdy pojawiają się bezpośrednio po zabiegu lub porodzie.

3. Błąd medyczny i naruszenie praw pacjenta to odrębne podstawy roszczeń

Sąd przyznał pacjentce 40 000 zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę oraz dodatkowo 20 000 zł za naruszenie praw pacjenta. To ważne przypomnienie, że osoba poszkodowana może dochodzić rekompensaty zarówno za skutki nieprawidłowego leczenia, jak i za naruszenie przysługujących jej praw.

4. Szpital ponosi odpowiedzialność, nawet jeśli nie ustalono osoby odpowiedzialnej za zaniedbanie

Na podstawie dokumentacji medycznej nie udało się ustalić, kto konkretnie wykonywał szycie krocza. Nie zwolniło to jednak szpitala z odpowiedzialności. Wystarczające było wykazanie, że do zaniedbania doszło w trakcie udzielania świadczeń przez personel placówki.


Opis sprawy opracowano na podstawie wyroku Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim, I Wydział Cywilny, z 13 czerwca 2017 r., sygn. akt I C 158/14.