Przegląd spraw sądowych Błędy medyczne Błąd okołoporodowy – brak badania USG i dystocja barkowa

Błąd okołoporodowy – brak badania USG i dystocja barkowa

Wygrana kwota: 255 787 zł

Na łączną kwotę składają się:

250 000 zł zadośćuczynienia
+ 2 387,22 zł zwrot kosztów procesu
+ 1 350 zł koszy post. apel. od szpitala
+ 4 050 zł koszy post. apel. od ubezp.
+ odsetki ustawowe

Nie każda kwota przyznana przez sąd pierwszej instancji jest ostateczna. Jeżeli nie odpowiada rozmiarowi doznanej krzywdy, może zostać zweryfikowana w postępowaniu apelacyjnym. W tej sprawie zadośćuczynienie wzrosło z 150 000 zł do 250 000 zł.

Historia pacjentki

29 kwietnia 2002 r. do szpitala została przyjęta kobieta w 41. tygodniu ciąży. Była to jej druga ciąża. Podczas przyjęcia poinformowała personel medyczny, że jej pierwsze dziecko ważyło ponad 4 500 g i urodziło się siłami natury.

Taka informacja ma duże znaczenie przy planowaniu porodu, ponieważ wcześniejsze urodzenie dziecka o dużej masie zwiększa ryzyko wystąpienia powikłań podczas kolejnego porodu.

Mimo że szpital dysponował aparatem USG, przed porodem nie wykonano badania, które pozwoliłoby oszacować wagę dziecka. Wynik takiego badania mógł stanowić jeden z elementów oceny ryzyka i pomóc w podjęciu decyzji dotyczącej najbezpieczniejszego sposobu porodu.

Dziecko urodziło się z masą 5 150 g. Podczas porodu wystąpiła dystocja barkowa, czyli sytuacja, w której po urodzeniu główki bark dziecka zaklinowuje się w kanale rodnym, utrudniając dokończenie porodu. Jest to nagły stan położniczy wymagający natychmiastowego działania.

Noworodek przyszedł na świat w ciężkim stanie i wymagał natychmiastowej reanimacji. Choć udało się uratować jego życie, poród pozostawił trwałe i nieodwracalne następstwa zdrowotne, które stały się przedmiotem wieloletniego postępowania sądowego.

Wieloletnie leczenie dziecka

Powikłania, do których doszło podczas porodu, miały długotrwałe konsekwencje. Od pierwszych dni życia dziecko wymagało intensywnego leczenia. Już w 5. miesiącu życia konieczna była mikrochirurgiczna rekonstrukcja nerwów splotu barkowego.

W kolejnych latach dziecko wielokrotnie trafiało do wyspecjalizowanych ośrodków w Polsce, gdzie przechodziło kolejne etapy terapii. W 2009 r. przeszło również operację tenodezy prawego nadgarstka.

Codzienność wypełniała rehabilitacja. Każdego dnia (od urodzenia) przez ok. 45 min wykonywane były ćwiczenia, które miały przywrócić sprawność ręki. Uzupełnienie stanowiły liczne turnusy rehabilitacyjne oraz okresy leczenia wymagające unieruchomienia prawej ręki w gipsie. Długie pobyty w ośrodkach oznaczały dla dziecka rozłąkę z rodziną i najbliższymi.

Skutki powikłań porodowych

Dziecko doznało trwałego niedowładu kończyny górnej prawej z przykurczami. Ręka – mimo wieloletniego leczenia – pełni jedynie funkcję pomocniczą, a jej wygląd i sprawność na stałe odbiegają od zdrowej kończyny.

Następstwa porodu nie ograniczyły się wyłącznie do problemów z kończyną. Objęły również zaburzenia ruchowe, trudności z koordynacją, zaburzenia uwagi i koncentracji. Z tego powodu dziecko otrzymało orzeczenie o niepełnosprawności. Od 2010 r. korzystało z indywidualnego nauczania oraz kształcenia specjalnego.

Biegli ocenili łączny trwały uszczerbek na zdrowiu na 65%. Rokowania dotyczące odzyskania pełnej sprawności prawej ręki były niekorzystne, co oznaczało, że skutki porodu będą odczuwalne w dorosłym życiu i mogą wpływać na wybór wykształcenia oraz wykonywanego zawodu.

Przebieg sprawy medycznej

Po zakończeniu postępowania likwidacyjnego – czyli etapu, w którym ubezpieczyciel analizuje zgłoszenie szkody i decyduje, czy oraz w jakiej wysokości wypłacić świadczenie – sprawa trafiła na drogę sądową, ponieważ strony nie doszły do porozumienia.

Sąd Okręgowy w Nowym Sączu uznał odpowiedzialność szpitala i przyznał poszkodowanej 150 000 zł zadośćuczynienia.

Kobieta nie zgodziła się z takim rozstrzygnięciem. Uznała, że przyznane 150 000 zł zadośćuczynienia nie odpowiada rozmiarowi doznanej krzywdy, trwałym skutkom zdrowotnym oraz wpływowi zdarzenia na codzienne życie dziecka. W apelacji domagała się podwyższenia zadośćuczynienia do 300 000 zł.

Szpital i jego ubezpieczyciel bronili się, kwestionując zarówno wysokość zadośćuczynienia, jak i termin naliczania odsetek.

Wyrok Sądu Apelacyjnego

Odpowiedzialność szpitala i wyższe zadośćuczynienie

Sąd Apelacyjny w Krakowie uznał, że 150 000 zł przyznane przez sąd pierwszej instancji było rażąco nieadekwatne do doznanej krzywdy i podwyższył świadczenie do 250 000 zł.

Sąd wziął pod uwagę przede wszystkim:

  • trwałość i nieodwracalność skutków
  • intensywność i długotrwałość cierpień fizycznych i psychicznych
  • izolację od rodziny i rówieśników podczas wieloletniego leczenia
  • ograniczenia w edukacji, życiu społecznym oraz perspektywach zawodowych
  • względy estetyczne – trwałe zmiany w wyglądzie i sprawności prawej ręki.

Sąd oddalił apelację ubezpieczyciela dotyczącą odsetek. W uzasadnieniu wskazał, że szpital, jako podmiot zatrudniający specjalistów z zakresu ginekologii i położnictwa, dysponował wiedzą i możliwościami pozwalającymi na samodzielną ocenę prawidłowości postępowania.

W ocenie sądu brak uznania odpowiedzialności już na etapie postępowania likwidacyjnego uzasadniał zasądzenie odsetek od wcześniejszej daty, a nie dopiero od dnia wydania wyroku.

Odszkodowanie za błąd medyczny przy porodzie

W tej sprawie kluczowe znaczenie miało niewykonanie badania USG przed porodem. Uzyskane informacje pozwoliłyby przygotować zespół medyczny na możliwe powikłania podczas porodu.

W toku postępowania biegli ocenili, że istnieje bezpośredni związek przyczynowy między niewykonaniem badania USG a wystąpieniem dystocji barkowej, porażenia prawego splotu barkowego oraz niedotlenienia okołoporodowego dziecka. Na tych ustaleniach oparł się sąd, wydając wyrok na korzyść poszkodowanego dziecka.

Dlaczego ten wyrok jest ważny?

Sprawa ta pokazuje, jak duże znaczenie dla bezpieczeństwa porodu ma właściwa ocena czynników ryzyka oraz indywidualne podejście do pacjentki.

Po pierwsze, brak podstawowego badania diagnostycznego może skutkować odpowiedzialnością szpitala za całe życie pacjenta. Jedno badanie USG, trwające kilka minut, mogło zmienić wszystko. Jego zaniechanie spowodowało 65 procentowy trwały uszczerbek na zdrowiu dziecka. 

Po drugie, historia poprzednich ciąż i porodów ma istotne znaczenie przy planowaniu kolejnego porodu. Informacja o masie urodzeniowej poprzedniego dziecka była kluczowym sygnałem ostrzegawczym. Zignorowanie jej przez personel medyczny stanowiło błąd.

Po trzecie, krzywda dziecka urodzonego z niepełnosprawnością wskutek błędu medycznego ma szczególny wymiar. Sąd podkreślił, że dziewczynka ponosi konsekwencje zaniechania lekarzy od pierwszej chwili swojego życia i będzie je ponosić dożywotnio. To musi znaleźć odzwierciedlenie w wysokości zadośćuczynienia.

Po czwarte, sąd apelacyjny może podwyższyć zadośćuczynienie, jeśli przyznana kwota jest rażąco nieadekwatna. Sąd Okręgowy zasądził 150 000 zł. Sąd Apelacyjny uznał tę kwotę za rażąco niską i podwyższył ją do 250 000 zł.

Po piąte, szpital nie może czekać na wyrok sądowy, by uznać swoją odpowiedzialność. Jeżeli dysponuje dokumentacją medyczną i ma możliwość zweryfikowania przebiegu leczenia, powinien zrobić to już po otrzymaniu zgłoszenia od pacjenta. W tej sprawie sąd uznał, że odsetki należały się od dnia wezwania do zapłaty, a nie dopiero od dnia wydania wyroku.

Opis sprawy opracowano na podstawie wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie, I Wydział Cywilny, z dnia 30 listopada 2018 r., sygn. akt I ACa 181/18, zmieniającego wyrok Sądu Okręgowego w Nowym Sączu z dnia 21 listopada 2017 r., sygn. akt I C 1531/13.