Przegląd spraw sądowych Błędy medyczne Zatrzymanie akcji serca po operacji

Zatrzymanie akcji serca po operacji

Wygrana kwota: 450 000 zł

w tym:

300 000 zł zadośćuczynienia
7 065,90 zł odszkodowania
+ 3 413,80 zł/mies. renty (bezterminowo)
+ 5 810,38 zł zwrot kosztów procesu
+ ustalenie odpowiedzialności na przyszłość
+ odsetki ustawowe

Po znieczuleniu ogólnym pacjent powinien pozostawać pod obserwacją do czasu pełnego wybudzenia. Oznacza to nie tylko stały nadzór personelu medycznego, ale także monitorowanie podstawowych parametrów życiowych, w tym poziomu natlenienia krwi za pomocą pulsoksymetru.

Historia pacjentki

W lipcu 2008 r. 57-letnia kobieta trafiła do szpitala z ostrym zapaleniem trzustki i kamicą pęcherzyka żółciowego. Lekarze zakwalifikowali ją do zabiegu usunięcia pęcherzyka – rutynowej operacji chirurgicznej.

Kobieta była samodzielna i sprawna fizycznie. Leczyła się psychiatrycznie z powodu zaburzeń depresyjnych, jednak nie ograniczało to jej codziennego funkcjonowania. Przeszła wymagane konsultacje i wyraziła świadomą zgodę na zabieg.

Operacja odbyła się 24 września 2008 r. Przebiegła bez komplikacji, trwała ok. 45 min. Po zakończeniu pacjentkę wybudzono i przewieziono na salę chorych. Była przytomna, a przy jej łóżku czuwała córka. To właśnie ona jako pierwsza zauważyła niepokojące objawy.

Wydarzenia, które rozegrały się w ciągu kolejnych 45 minut, doprowadziły do dramatycznych konsekwencji zdrowotnych i na zawsze zmieniły życie pacjentki.

Zgłoszenie niepokojących objawów

Córka poinformowała pielęgniarkę o niepokojących objawach matki. Jej uwagi nie doprowadziły jednak do pogłębionej oceny stanu zdrowia pacjentki.

Około 45 minut po zakończeniu operacji doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Wezwano dodatkową pielęgniarkę i lekarza – rozpoczęto reanimację. Powódkę przewieziono na oddział intensywnej terapii: głęboko nieprzytomną, zaintubowaną, niewydolną krążeniowo i oddechowo, z wiotkością czterokończynową.

Niedostateczna opieka pooperacyjna

Biegli z zakresu neurologii i anestezjologii ustalili jednoznacznie: przyczyną zatrzymania krążenia było niedotlenienie spowodowane przeoczoną depresją oddechową będącą następstwem utrzymującego się działania znieczulenia. To powikłanie jest znane, przewidywalne i wykrywalne – pod warunkiem, że pacjent jest prawidłowo monitorowany. 

W szpitalu nie było żadnego z wymaganych standardów opieki pooperacyjnej.

Ustalenia biegłych 

Biegli stwierdzili 4 zawinione błędy organizacyjne:

  1. Brak sali pooperacyjnej

    Szpital nie dysponował wyodrębnioną salą pooperacyjną ani stanowiskiem wybudzeń, gdzie pacjenci po znieczuleniu ogólnym powinni pozostawać pod obserwacją do czasu pełnego wybudzenia. Po zakończeniu operacji pacjentkę przewieziono bezpośrednio na zwykłą salę.

  2. Brak sprzętu monitorującego

    Na sali nie było pulsoksymetru – urządzenia, które na bieżąco kontroluje poziom natlenienia krwi i pozwala wcześnie wykryć zaburzenia oddychania. Zdaniem biegłych odpowiednie monitorowanie oraz obserwacja oddechu, zabarwienia skóry i stanu pacjentki mogły umożliwić szybszą reakcję, zanim doszło do zatrzymania krążenia.

  3. Brak właściwego nadzoru

    Pacjentka nie była objęta stałą obserwacją po zabiegu. Pielęgniarka, poinformowana przez córkę o niepokojących objawach, zbagatelizowała zgłoszenie. Nikt nie prowadził stałej obserwacji pacjentki.

  4. Braki w dokumentacji medycznej

    Dokumentacja z okresu pooperacyjnego była niekompletna. Nie wynikało z niej, kto i kiedy zauważył pogorszenie stanu pacjentki ani w jakim momencie rozpoczęto resuscytację. Biegli ocenili, że świadczy to o poważnych nieprawidłowościach w organizacji nadzoru pooperacyjnego.

Wszystkie te zaniedbania były sprzeczne z obowiązującym rozporządzeniem Ministra Zdrowia w sprawie standardów postępowania przy udzielaniu świadczeń z zakresu anestezjologii i intensywnej terapii. 

100% trwałego uszczerbku na zdrowiu

Przez blisko 2 miesiące po zatrzymaniu krążenia pacjentka przebywała na oddziale intensywnej terapii. Była głęboko nieprzytomna, podłączona do respiratora i okresowo utrzymywana w śpiączce farmakologicznej. Leczenie było bardzo ciężkie – wymagało m.in. przetoczeń krwi, a dodatkowo powikłało się obustronnym zapaleniem płuc i zakażeniem bakteryjnym.

W październiku 2008 r. wykonano tracheotomię. Dopiero po ok. miesiącu intensywnego leczenia jej stan zaczął się stopniowo poprawiać.

W listopadzie 2008 r. pacjentka rozpoczęła rehabilitację. Już przy przyjęciu rozpoznano niedowład czterokończynowy, zaburzenia chodu i równowagi oraz poważne zaburzenia funkcji poznawczych i zachowania.

Choć wielomiesięczne leczenie i rehabilitacja pozwoliły odzyskać część sprawności, pacjentka nigdy nie wróciła do stanu zdrowia sprzed operacji.

Stan zdrowia pacjentki: 

  • chodzi usztywniona, z problemami z równowagą
  • mówi, czyta i pisze, ale ma problemy z pamięcią i koncentracją
  • nie jest w stanie samodzielnie przygotować posiłku
  • ubierze się tylko wtedy, gdy ktoś poda jej ubranie
  • zdarzają się epizody nietrzymania moczu
  • nie może pozostawać sama
  • wymaga całodobowej opieki przy czynnościach samoobsługowych i higienicznych
  • orzeczenie o całkowitej niezdolności do pracy i samodzielnej egzystencji. 

Pacjentka została uznana za całkowicie niezdolną do pracy i samodzielnej egzystencji. Biegli ocenili trwały uszczerbek na zdrowiu na 100%. Wskazali, że rokowania co do poprawy stanu neurologicznego i psychiatrycznego są niekorzystne, a jej stan zdrowia może z czasem ulec dalszemu pogorszeniu.

Sprawa w sądzie – błąd medyczny

Szpital nie uznał swojej odpowiedzialności. Utrzymywał, że personel działał prawidłowo, a zatrzymanie krążenia nie było skutkiem błędów popełnionych podczas opieki pooperacyjnej. Kwestionował również relację córki pacjentki dotyczącą przebiegu zdarzeń – zatrzymanie krążenia rzekomo zauważyła pielęgniarka, a nie córka.

W trakcie procesu szpital został zlikwidowany. Jego zobowiązania – z mocy prawa – przejął Powiat Tarnogórski jako organ założycielski. 

Sąd powołał biegłych z zakresu neurologii i anestezjologii. Obaj jednoznacznie potwierdzili bezpośredni związek przyczynowy między zaniedbaniami szpitala a ciężkim uszkodzeniem mózgu, którego doznała pacjentka.

Biegły neurolog rozpoznał, że u powódki doszło do encefalopatii anoksycznej – uszkodzenia mózgu na tle ostrego niedotlenienia. Niedotlenienie trwało dłużej niż 5 minut, co skutkowało trwałym uszkodzeniem mózgu. Stan jest nieodwracalny. 

Biegły z zakresu anestezjologii wskazał, że właściwe monitorowanie pacjentki po zabiegu z dużym prawdopodobieństwem pozwoliłoby wcześniej wykryć depresję oddechową i zapobiec zatrzymaniu krążenia. Opisał również 4 obszary zaniedbań organizacyjnych sprzecznych ze standardami medycznymi i obowiązującym prawem.

Sąd uznał opinie obu biegłych za rzetelne, spójne i przekonujące. Strona pozwana nie przedstawiła argumentów, które podważyłyby ich ustalenia.

Wyrok: Odpowiedzialność szpitala za brak właściwej opieki pooperacyjnej

Wyrokiem z 8 maja 2014 r. (sygn. XII C 71/11) Sąd Okręgowy w Gliwicach uznał odpowiedzialność Powiatu Tarnogórskiego, który przejął zobowiązania zlikwidowanego szpitala, za skutki nieprawidłowości w opiece pooperacyjnej.

Na rzecz pacjentki zasądzono:

  • 300 000 zł zadośćuczynienia wraz z odsetkami ustawowymi od dnia wyrokowania

  • 7 065,90 zł odszkodowania za koszty leczenia, leków, rehabilitacji i dojazdów poniesione od września 2008 r. do marca 2010 r.

  • rentę w wysokości 3 413,80 zł miesięcznie, przyznaną bezterminowo od maja 2010 r. z tytułu zwiększonych potrzeb

  • ustalenie odpowiedzialności na przyszłość za dalsze skutki zdarzenia

  • 5 810,38 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.

Sąd oddalił żądanie zadośćuczynienia w wysokości 500 000 zł. Uznał jednak, że kwota 300 000 zł, wraz z pozostałymi zasądzonymi świadczeniami, stanowi odpowiednią rekompensatę za doznaną krzywdę i skutki zdarzenia.

Opis sprawy opracowano na podstawie wyroku Sądu Okręgowego w Gliwicach, XII Wydział Cywilny, z dnia 8 maja 2014 r., sygn. akt XII C 71/11.