Odszkodowanie po wypadku na rowerze zakończonym amputacją nogi
Wygrana kwota: 738 750 zł
w tym:
320 000 zł zadośćuczynienia
396 287,55 zł na zakup protezy
17 433 zł zwrot kosztów opieki
270 zł miesięcznie renty
+ odsetki ustawowe
+ zwrot kosztów procesu
W wielu przypadkach dopiero postępowanie sądowe oraz wsparcie doświadczonego adwokata pozwalają uzyskać świadczenia odpowiadające rzeczywistym skutkom wypadku i potrzebom poszkodowanego.
Okoliczności wypadku
W czerwcu 2017 r. 26-letni triathlonista podczas treningu rowerowego został potrącony przez samochód osobowy. Kierująca wykonała niedozwolony manewr wyprzedzania na odcinku drogi oznaczonym podwójną linią ciągłą. Siła uderzenia była tak duża, że rowerzysta został przygnieciony do ogrodzenia posesji.
Rozległe obrażenia i amputacja
W wyniku wypadku rowerzysta doznał rozległych obrażeń. W szpitalu rozpoznano m.in.:
- wieloodłamowe i wielopoziomowe zmiażdżeniowe złamanie kości podudzia lewego
- uszkodzenie naczyń krwionośnych lewej kończyny dolnej
- złamanie kości udowej
- zwichnięcie kolana oraz stawu ramiennego
- niedokrwienie lewej goleni.
Lekarze podjęli natychmiastową interwencję chirurgiczną, podejmując próbę uratowania kończyny. Mimo przeprowadzonych zabiegów, w wyniku rozwijającej się martwicy tkanek oraz zakażenia, 4 lipca konieczna była amputacja lewej kończyny dolnej na wysokości jednej trzeciej bliżej uda.
Leczenie i rehabilitacja
Bezpośrednio po wypadku poszkodowany przebywał na oddziale intensywnej terapii. Hospitalizacja trwała do 23 sierpnia 2017 r. Po opuszczeniu szpitala przez wiele miesięcy wymagał pomocy bliskich przy wykonywaniu podstawowych czynności życia codziennego, takich jak utrzymanie higieny, przygotowywanie posiłków, poruszanie się czy sprzątanie.
Zakres niezbędnej opieki stopniowo się zmniejszał, jednak nawet po upływie roku od wypadku konieczna pozostawała codzienna pomoc osób trzecich.
Wypadek pozostawił również trwałe skutki psychiczne. U poszkodowanego rozpoznano ostrą reakcję na stres, zaburzenia lękowe oraz epizod depresyjny. Przez długi czas unikał kontaktów z innymi ludźmi, nie wychodził z domu i miał trudności z zaakceptowaniem swojej niepełnosprawności. Wymagał leczenia psychiatrycznego oraz farmakoterapii, które były kontynuowane także w kolejnych latach.
Nieodwracalne skutki zdarzenia
Mężczyzna przed wypadkiem prowadził bardzo aktywny tryb życia. Regularnie biegał, pływał i jeździł na rowerze, przygotowując się do zawodów triathlonowych. W chwili wypadku miał zaledwie 26 lat.
Skutki zdarzenia okazały się nieodwracalne. Biegli sądowi ocenili trwały uszczerbek na zdrowiu na 80% – w tym 75% z przyczyn ortopedycznych i 5% z przyczyn psychiatrycznych.
Skutki wypadku objęły:
- amputację lewej kończyny dolnej na poziomie uda
- konieczność stałego korzystania z protezy
- ograniczenia w samodzielnym poruszaniu się
- konieczność korzystania z pomocy
- nawracające bóle fantomowe
- trwałe zaburzenia depresyjne
- ograniczenia w wykonywaniu pracy wymagającej wysiłku fizycznego.
Spór z ubezpieczycielem o przyczynienie się do wypadku
Największy spór w sprawie dotyczył stopnia przyczynienia się rowerzysty do wypadku.
Ubezpieczyciel twierdził, że poszkodowany ponosi aż 60% odpowiedzialności za zdarzenie, ponieważ miał wykonać skręt w lewo bez odpowiedniego zasygnalizowania manewru. Na tej podstawie znacząco obniżył należne świadczenia i wypłacił jedynie 30 000 zł zadośćuczynienia oraz 493,52 zł innych należności.
Sąd nie podzielił tej argumentacji.
W ocenie sądu zasadniczą przyczyną wypadku było nieprawidłowe zachowanie kierującej samochodem, która podjęła niedozwolony manewr wyprzedzania. Ewentualne niezasygnalizowanie skrętu przez rowerzystę mogło jedynie w niewielkim stopniu zwiększyć ryzyko powstania wypadku.
Ostatecznie sąd ustalił przyczynienie poszkodowanego na poziomie 10%, a nie 60%, jak twierdził ubezpieczyciel. Różnica ta miała bezpośredni wpływ na wysokość przyznanych świadczeń, gdyż oznacza setki tysięcy złotych.
Stanowisko sądu i wysokość zasądzonych świadczeń
Sąd uznał, że odpowiednią kwotą zadośćuczynienia jest 350 000 zł, a po uwzględnieniu 10% przyczynienia się poszkodowanego do wypadku, zasądzona kwota wyniosła 320 000 zł.
Przy ustalaniu kwoty sąd wziął pod uwagę:
- młody wiek poszkodowanego
- ogrom cierpień fizycznych związanych z leczeniem i amputacją
- trwały oraz nieodwracalny charakter obrażeń
- długotrwałe skutki psychiczne
- utratę możliwości kontynuowania aktywności sportowej
- konieczność korzystania z pomocy osób bliskich.
Więcej niż minimalny standard
Istotnym elementem sprawy były również koszty nowoczesnej protezy kończyny. Ubezpieczyciel twierdził, że wystarczające jest skorzystanie z protezy refundowanej przez NFZ. Sąd nie zgodził się z tym stanowiskiem.
Na podstawie opinii biegłego uznano, że młody i aktywny mężczyzna powinien korzystać z protezy wyposażonej w elektroniczny staw kolanowy, która umożliwia możliwie największy powrót do samodzielności oraz aktywności fizycznej.
Koszt takiej protezy wyniósł 440 319,50 zł, dlatego po uwzględnieniu 10% przyczynienia sąd zasądził 396 287,55 zł na jej zakup.
Łącznie, uwzględniając wcześniej wypłacone świadczenia, poszkodowany otrzymał 738 750,55 zł.
Sprawa ta pokazuje, że stanowisko ubezpieczyciela nie jest ostateczne. W postępowaniu sądowym możliwe jest zarówno skuteczne zakwestionowanie zawyżonego stopnia przyczynienia się do wypadku, jak i uzyskanie środków na leczenie oraz sprzęt medyczny odpowiadający rzeczywistym potrzebom poszkodowanego, a nie minimalnemu standardowi.
Opis sprawy opracowano na podstawie wyroku Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, I Wydział Cywilny, z dnia 8 września 2022 r., sygn. akt I C 656/18.