Blog

SOLVE > Blog > BŁĘDY MEDYCZNE > Wojewódzka Komisja do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych. Dlaczego nie warto iść tą ścieżką?

Wojewódzka Komisja do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych. Dlaczego nie warto iść tą ścieżką?

W skład Wojewódzkiej Komisji do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych wchodzą osoby o szeroko rozumianym wykształceniu medycznym oraz szeroko rozumianym wykształceniu prawniczym. Oznacza to, że osoby rozpatrujące złożony wniosek w przeważającej większości nie są ani lekarzami, w szczególności lekarzami specjalizacji, której dotyczy problem, ani prawnikami (adwokatami, radcami prawnymi, sędziami, prokuratorami) wykonującymi zawód i uczestniczącymi w tzw. procesie, czyli działającymi w Sądzie.

Wojewódzka Komisja do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych jest zatem quasi tworem, któremu daleko jest zarówno do Sądu, jak i do Komisji Lekarskiej. Z uwagi na przydzielanie składu komisji do konkretnej sprawy w sposób całkowicie losowy, trudno jest mieć na tyle szczęście, ażeby w danym składzie Wojewódzkiej Komisji do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych znalazł się lekarz pożądanej specjalizacji i tenże w wyniku losowania trafił jeszcze do składu rozpoznającego konkretny wniosek.

Czas na złożenie wniosku jest wyjątkowo krótki, wynosi bowiem 1 rok od powzięcia informacji o wystąpieniu zdarzenia wywołującego szkodę, ale nie więcej niż 3 lata od daty wystąpienia tego zdarzenia. Nie zawsze jest to zatem równoznaczne z 1 rokiem od zdarzenia, które tę szkodę wywołało. Zakładając nawet optymistyczny scenariusz, że dowiadujemy się o szkodzie w bardzo krótkim okresie czasu od np. zabiegu operacyjnego i składamy wniosek do Wojewódzkiej Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych o ustalenie, że doszło do zdarzenia medycznego, nie jest niestety zagwarantowane, iż nie „przegapimy” terminu na wniesienie powództwa do sądu cywilnego. Postępowanie przed Wojewódzką Komisją do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych nie wstrzymuje bowiem biegu terminów w innych postępowaniach. Na wszczęcie postępowania cywilnego, mamy natomiast co do zasady 3 lata. Oczywiście ustawodawca optymistycznie założył, iż orzeczenie Komisji powinno zostać wydanie nie później, niż w terminie 4 miesięcy od dnia złożenia wniosku, brak jest jednak sankcji, a więc konsekwencji za niedotrzymanie tego terminu. W praktyce, przynajmniej w województwie mazowieckim, postępowanie przed Komisją („pierwszoinstancyjne”) trwa około roku, a niekiedy i dłużej. Następnie w terminie 7 dni (ustawowo ponownie termin ten nie jest wiążący) Komisja ma obowiązek sporządzić uzasadnienie rozstrzygnięcia i doręczyć orzeczenie wraz z uzasadnieniem stronom. W terminie 14 dni od dnia doręczenia orzeczenia wraz z uzasadnieniem stronom, każda z nich ma prawo do złożenia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Termin ten jest wiążący, a złożenie wniosku po terminie nie wywołuje skutków prawnych – wniosek ten nie będzie jednak rozpoznawany. Następnie wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy Komisja powinna rozpatrzyć w terminie 30 dni od dnia jego otrzymania, co oczywiście z uwagi na brak sankcji za jego przekroczenie zdarza się w pojedynczych przypadkach (autorowi artykułu nigdy). Jeżeli nawet dojdzie do wydania orzeczenia, iż doszło do zdarzenia medycznego – bowiem tylko to rozstrzyga komisja zerojedynkowo doszło/nie doszło (na marginesie wskazać należy, iż potwierdzająca opinia statystycznie występuje zdecydowanie rzadziej niż ustalenie, że nie doszło do zdarzenia medycznego), to wówczas należy oczekiwać na propozycję odszkodowania i zadośćuczynienia od ubezpieczyciela podmiotu leczniczego, w wyniku którego działania/zaniechania doszło do powstania szkody. Propozycja ta musi być złożona w terminie 30 dni (ten termin jest wiążący, a jego niedotrzymanie skutkuje wypłatą kwoty wskazanej we wniosku, co zdarza się niewątpliwie rzadko). Maksymalne żądane kwoty przed Komisją to obecnie: w przypadku zakażenia, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia 100 000 zł, zaś w przypadku śmierci pacjenta maksymalnie 300 000 zł. Ustawodawca nie określił jednak minimum, które ubezpieczyciel musi zaproponować, a jedynie maksimum do ww. kwot. Co to oznacza w praktyce? Oznacza to, że proponowane przez ubezpieczycieli stawki są rażąco niskie, a w niektórych przypadkach wręcz skandaliczne. Zdarzają się bowiem propozycje 100 zł, 500 zł czy 1000 zł, a nawet 1 zł. Jeżeli nie godzimy się na propozycję ubezpieczyciela (na odpowiedź mamy 7 dni) nie pozostaje nam nic innego, jak złożenie do sądu powództwa cywilnego.

Czy postępowanie przed Wojewódzką Komisją do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych, nawet to stwierdzające, iż doszło do zdarzenia medyczne może nam pomóc w jakikolwiek sposób przed sądem? Niestety nie. Ustawodawca wskazał wprost „Przedstawienie przez ubezpieczyciela propozycji, o której mowa w ust. 2, lub wypłata przez niego odszkodowania lub zadośćuczynienia, nie oznacza uznania roszczenia dla celów jego dochodzenia w postępowaniu cywilnym” (art. 67k Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta). Oznacza to, że postępowanie przed sądem cywilnym toczy się na nowo, a sąd nie jest związany wcześniejszymi ustaleniami komisji.

Tym samym jesteśmy ubożsi o czas poświęcony na postępowanie przed Komisją, który niekiedy bywa na tyle długi, że prowadzi do przedawnienia roszczenia w postępowaniu cywilnym (3 lata), dlatego też nie rekomendujemy tej ścieżki, bowiem może okazać się, że Pacjent zostanie de facto z niczym